| Dawny wygląd Miyaviego - którego kubkofob wciąż nie może wyrzucić z głowy - raczej nie wpłynął na wybór go jako kata głównego bohatera. Przynajmniej kubkofob ma taką nadzieję. Wielką. |
Kubkofob od razu pragnie zaznaczyć - nie wątpi w umiejętności aktorskie Meevy. Chociaż dobrze, wątpi. Nawet bardzo. Wizja starego, dobrego Meevy odgrywającego ohydnego, spaczonego antagonistę wywołuje naturalną reakcję obronną jaką jest śmiech. Nawet zauważając gigantyczną zmianę wizerunku, która zaszła w przeciągu trzech-czterech lat. O pewnych rzeczach - takich jak stos kolczyków, zachowanie godne "dziecka szczęścia" i sesji w kąpieli - po prostu nie da się zapomnieć. Pozostaje wiara w to, iż kubkofob nie przypomni sobie o nich w trakcie jakiejś wyjątkowo dramatycznej sceny.
![]() |
| Wbrew pozorom kubkofob nie ma nic przeciwko TAK wyglądającym antagonistom. |
Nie to jest jednak najśmieszniejsze. Zawarta w filmie historia zdarzyła się ponoć naprawdę i jest bardzo, ale to bardzo brutalna. WSZYSCY Japończycy przedstawieni są jako bezwzględne, pozbawione jakichkolwiek ludzkich odruchów maszyny. Jak powszechnie wiadomo ten naród "niezbyt" przepada za ujawnianiem grzechów przeszłości (kubkofob pragnie przypomnieć niedawne zamieszanie z koreańskimi burdelami), więc jakim cudem ktokolwiek o tej narodowości zgodził się w tym zagrać? Kubkofob prawdopodobnie w tym momencie z powrotem zacząłby szanować pana Miyaviego, gdyby nie nazwisko reżysera - Angelina Jolie. Za takie pieniądze, jakie ta kobieta jest w stanie zaoferować, nawet premier Kraju Kwitnącej Wiśni nie miałby większych problemów z zagraniem.
Z drugiej strony kubkofob jest bardzo ciekawy reakcji Japończyków. Od kilku lat Ishihara bardzo starał się nie podpaść lokalnej społeczności, rezygnując z dotychczasowego wizerunku, a teraz... Może nie powinien oczekiwać jakichś monstrualnych protestów - mimo wszystko tak zorganizowanemu narodowi szkoda byłoby tracić czasu, który można poświęcić na PRACĘ - ale społeczne potępienie wydaje się być wręcz oczywistą konsekwencją.
Kubkofob na nowo odkrywa, czym jest interesowanie się tym muzykiem. Szkoda tylko, że nie z powodu jego dokonań muzycznych. Niestety, o nich już dawno wszyscy zapomnieli.
| Nasuwa się jeszcze jedno pytanie - czy Miyavi zrezygnuje z kariery muzycznej? Kubkofob wolałby, by pozostał tam, gdzie jest i nie sprawił, że będzie musiał go przedstawiać jako kubek bez gitary. |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz